Jałowe tematy
Gdy kolega wpadł do mnie, rozmawialiśmy na jałowe tematy. I - prawdę mówiąc - chciałem aby jak najszybciej poszedł on sobie w cholerę. Ostatnio zwykła, pusta gadanina męczy mnie bardziej niż podwójna lekcja WF, oczywiście psychicznie. Ale po jakimś czasie, po około trzydziestu minutach rozmowa zaczynała przybierać rumieńców, zaczynała brzmieć tak, jak lubię rozmawiać - prosta, lekka, zrozumiała (przynajmniej dla mnie) wymiana zdań, która brzmiała jak dialog z książki. W takim stanie rozmowy zadałem jedno pytanie do Shmaty: "Słuchaj, powiedz mi szczerze, jak myślisz - będziesz w przyszłości robił coś, co będziesz lubił? Wyobrażasz siebie jako szarego i anonimowego człowieka?" To pytanie spowodowało lawinę, sprawiło, iż nie mogliśmy się dosłownie się zamknąć. Zarówno mi, jak i Shmacie, włączył się słowotok. Rozmawialiśmy niedługo, ale to wystarczyło, abym stwierdził, iż podczas tej rozmowy coś się działo. I bynajmniej nie było to tylko zwykłe polemizowanie nad naszymi przyszłymi losami. To było coś więcej, coś co sprawiło, że poczułem się inaczej, można powiedziec... można powiedzieć, że poczułem COŚ.
Jałowe przemyślenia .